środa, 7 marca 2018

Mała Śnieżka

   Postanowiłam uszyć córce na roczek sukieneczkę. Nie mogła to być zwykła sukienka, lecz coś fajniejszego. Padło na Królewnę Śnieżkę. Miałam odpowiednie materiały w domu, więc zabrałam się do zrobienia wykroju. Potem już tylko pozszywać i gotowe.



   W przyszłą środę idziemy zrobić zdjęcia do fotografa. :)

czwartek, 1 marca 2018

Krakowianka

  Wieki temu szyłam strój krakowski dla jednej z moich lalek. Opisałam to w tym poście Lalkowo-folklorowo Nie pokazałam jednak całości, gdy już udało mi się skończyć. Nadrabiam więc, oto Krakowianka :)














niedziela, 25 lutego 2018

Ciuszki z resztek.

   Zakupiłam dwie ogromne torby resztek dzianin. Są to dosłownie resztki, które bardziej nadają się na aplikacje. Udało mi się jednak uszyć już trzy rzeczy.

   Pierwszy to bluza z Minionkami. Akurat wystarczyło mi na rozmiar 116-122. Przed krojeniem musiałam pozszywać ze sobą kawałki dzianin. Myślę, że udało mi się to jakoś fajnie zrobić. Początkowo miała to być kamizelka, ale po doszyciu Minionków wystarczyło dzianiny do wykrojenia rękawów.


   Kolejne ciuszki z resztek uszyłam dla mojej córeczki. Są to tuniki, rozmiar 80. Obie uszyte z tego samego wykroju, mianowicie z przerobionego wykroju na kurtkę. Szkoda, że nie wystarczyło mi ani czerwonej, ani różowej dzianiny na legginsy do kompletu. Kombinuję jeszcze i może doszyję legginsy czarne do tuniki z Mini, a szare do tuniki ze zwierzątkami. Dodam jakieś wstawki, by wyglądało na komplety.



sobota, 24 lutego 2018

Sukienki karnawałowe

   Zaczęłam więcej szyć dla dzieci. Najbardziej lubię sukienki balowe oczywiście. Takich ładnych sukienek codziennych, lub wizytowych w sklepach jest bardzo dużo i niektóre są na prawdę bardzo ładne. Natomiast te wszystkie stroje karnawałowe, które widzę w sprzedaży są według mnie tragiczne. Nie tyle z wyglądu, co ze sposobu, jak są uszyte, oraz jakich materiałów użyto. Mi osobiście się nie podoba w nich stosunek jakości do ceny. 

   W 2016 roku uszyłam pod choinkę poniższą sukienkę. Rozmiar 98. 


   Na Gwiazdkę 2017 już w rozmiarze 104 uszyłam


   Doszyłam później jeszcze tiulową halkę, by ładniej się prezentowała. Niestety nie mam zdjęcia, jak to wygląda razem.


   Kilka lat wcześniej uszyłam sukienkę z filmu "Barbie i Trzy Muszkieterki". Do tego zrobiłam maskę.



   Prócz powyższych uszyłam jeszcze trzy inne suknie, a w przyszłości dojdą kolejne, bo już mam dla kogo :) 

Witam ponownie.

   Bardzo dawno mnie tu nie było. Szyłam oczywiście z mniejszą, czy większą częstotliwością. Od około półtora roku zdecydowanie mniejszą, gdyż najpierw byłam wiecznie śpiąca i zmęczona, a teraz jestem śpiąca, zmęczona i nie mam czasu :) Prawie rok temu pojawiło się na świecie moje małe szczęście, a każda mama wie, jak to jest ;)
   Poniżej płaszcz, który sobie uszyłam, gdy już nie mieściłam się w żaden z posiadanych. W tym fasonie nawet trojaczki nie były by mi straszne. Uszyłam o rozmiar większy, więc 38, choć myślę, że 36 też był by dobry. Płaszcz jest bardzo szeroki. Musiałam go też skrócić o jakieś 10 cm, bo te wykroje z Burdy wszystkie takie długie są, a ja z metra cięta. Zmieniłam też rękawy, bo szerokie mi nie pasują, a do tego 7/8 na zimę...nie. Sam płaszcz był prosty w uszyciu. Skopałam trochę sprawę z podszewką, bo koniecznie chciałam mieć płaszcz ocieplany do pasa. Jako tak skroiłam ją bez odszycia przy szyi, a zorientowałam się już podczas zszywania płaszcza z podszewką. Musiałam kombinować. Pewnie niejedna krawcowa zapłakałaby, że nie jest uszyta według sztuki krawieckiej, ale ja krawcową nie jestem, więc płakać nie będę. Grunt, że działa ;)
Kieszenie mogłam przesunąć wyżej, ale już się bałam kombinować. Dodałam też więcej zatrzasek, bo w zimie lubię być zapięta. Guziki pełnią funkcję ozdobną.

   Tak, czy inaczej płaszcz jest.

   Model 116 - Burda 11.2013 link





niedziela, 18 stycznia 2015

Powrót do szycia.

Ostatnio nie szyłam nic dla siebie, więc nie miałam czego postować. Oczywiście sukienki dla dollfie powstawały, ale nie pokazywałam ich tu.

Wygląda na to, że będę szła na wesele, a jeśli nie, to i tak rozpaczać nie będę :)
A, że w sklepach posucha (aż dziwne, zważywszy, że przecież karnawał jest) to postanowiłam sobie sukienkę spróbować uszyć sama.

Sukienka wybrana przeze mnie to ta, którą prezentuje modelka. Ale nie dodałam kokardy, bo szyłam z tafty ze zdobionym brzegiem i wg mnie kokarda to był by już przesyt. 


Zakupiłam materiał, wykroiłam i zaczęłam szyć. Poszło w miarę gładko, bo sukienka sama w sobie była wg mnie prosta do uszycia. Problemem był jedynie jej rozmiar.  Najmniejszy to 38, a ja już 36 noszę.  Musiałam się trochę namęczyć, aby sukienka na mnie pasowała. Sporo musiałam zmniejszyć, ale uparłam się, że sukienkę uszyję :)  Zmieniłam także spódnicę, aby była węższa i badziej dopasowana.

Jestem z niej zadowolona ^^

sukienka anna 2014 m1

piątek, 6 czerwca 2014

Sukieneczka dla małej Ani

Zostałam poproszona o uszycie sukienki dla dwuletniej dziewczynki. Sukienka ma być na wesele. Pomyślałam, że powinna być ona lekka, a do tego przewiewna. Wybrałam organdynę na górę- piękny błękitny kolor, a do tego błyszczący ^^ Na podszewkę wzięłam bardzo miękką i delikatną krepę w białym kolorze. Do tego uszyłam jeszcze haleczkę z organdyny oraz taki a'la biały fartuszek, narzutkę na sukienkę. Z tym sukienka jest taka bardziej jak dla księżniczki, a bez bardziej zwyczajna.


Teraz muszę zabrać się za haftowanie lalkowej sukienki. Może uda mi się w międzyczasie uszyć spódnicę dla koleżanki :)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Sukienka z wieloma poprawkami

Dziś pokażę moją najnowszą sukienkę. Skończyłam ją wczoraj. Uszyłam nawet szybko, biorąc pod uwagę poprawki, które musiałam zrobić, a było ich sporo. Niby skopiowałam mój rozmiar, dodałam zapasy, ale po zszyciu musiałam ją mocno w biuście zmniejszyć, sporo w pasie i trochę w biodrach. Musiałam także zaszewki na biuście podwyższyć o 2,5 cm. Dekolt także musiałam zmniejszyć, bo sięgał mi pod biust XD Sukienka powinna być nieco krótsza, ale podwinęłam dół dwa razy i tak zostawiłam. W sumie to zszywałam, mierzyłam, prułam i znowu zszywałam i mierzyłam. W końcu jednak doprowadziłam sukienkę do wyglądu takiego, jaki mi odpowiada.
Materiał kupiłam na forum e-krawiectwo i cieszę się, że go nie zmarnowałam :)

sukienka burda 2.2005 132a
Za jakiś czas uszyję sobie kolejną sukienkę.
Na razie siedzę nad sukieneczką dla dwuletniej dziewczynki i nad lalkowymi sprawami :)

niedziela, 18 maja 2014

Lalkowo- nowy nabytek Tonner Brenda

W lutym zostałam poproszona o uszycie ciuchów na rozmiar dollfie, której nie posiadam. Tak się stało, że rozmiary tej lalki pokrywają się z 16"(ok. 41cm) lalką Tonner. Od dawna myślałam nad jej zakupem, ale zawsze szkoda mi było pieniędzy, bo mimo wszystko nie jest to lalka, którą będę często obszywać. Przynajmniej na razie tak mi się wydaje.
Teraz dostałam dodatkowy bodziec do jej zakupu. Długo szukałam odpowiedniego modelu, bo jak dla mnie praktycznie wszystkie te lalki mają kwadratowe szczęki, co mi się bardzo w nich nie podoba. Do tego doszła sprawa ciała- chciałam oczywiście jak najbardziej zbliżone do lalek dollfie- ruchome w nadgarstkach, łokciach, kolanach... Akurat tak się stało, że głowa, która mi się spodobała była na ciele, którego nie chciałam. Przez przypadek znalazłam aukcje, na których były sprzedawane Brenda na swoim zwykłym ciele, oraz Tyler na ciele WB (tym, które chciałam). Zapytałam sprzedawcę, czy da radę zamienić je ciałami- dało radę. I tak oto mam Brendę na ciele, o które mi chodziło. Nie siedzę w tematyce lalek Tonner, ale chyba nie ma Brendy na ciele BW, przynajmniej przekopując się przez aukcje takiej nie znalazłam. Niestety ciało mojej lalki różni się kolorem od głowy. Na razie mi to aż tak nie przeszkadza, w sumie nie przywiązuję do tego większej uwagi, jednak muszę wysłać ją na zrobienie nowego mejkapu i dopasowanie odcienia głowy do ciała. Firmowe makijaże mi się ogólnie nie podobają, choć mojej jest całkiem ok. Do pełni szczęścia brak mi jeszcze zdejmowanej peruki. Na razie moja Brenda ma swoje włosy, ale czasem zastanawiam się nad ich obcięciem, aby móc kupić dla niej peruki.
Wracając do sukienek. Miałam uszyć moje dwie starsze sukienki w małej skali. Zazwyczaj nie szyję dwa razy tego samego, bo jest to nudne, nie jestem też kserokopiarką, pomijam to, że akurat te sukienki należą do moich specjalnych i są OOAK. Zaproponowałam więc inne sukienki, nieco podobne fasonem. Poniżej prezentuję pierwszą z nich. Haft robiłam złotą muliną DMC. Motyw miał być liściasty, ale zapytałam, czy dziewczyna lubi ważki, bo stwierdziłam, że będą pasować.





Kupiłam materiały na sukienki- tym razem dla siebie ^^ Mam nadzieję, że nic nie zepsuję i za jakiś czas będę mogła je zaprezentować.
Na razie szyję drugą suknię dla Brendy.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Sukienka z garbem bez garba

Dziś zejście na ziemię, więc nic lalkowego.
Poniżej zdjęcie mojej pierwszej uszytej sukienki. Oczywiście, że porwałam się z motyką na słońce tak trochę z tymi materiałami, ale w końcu tak mi się podobały...
Nie obeznana w szyciu dla ludzi odrysowałam sobie takie fason, oznaczony dwoma kropkami. Model wymagający więcej doświadczenia lub czasu- mówiła legenda. A co tam, pomyślałam, szyję. Oczywiście nie szyję na próbę, tylko od razu z właściwego materiału. Znam siebie i wiem, że nie będzie mi się chciało szyć ponownie tego samego. To się nazywa lenistwo chyba.
Odrysowałam sobie rozmiar 38, bo przecież powinien pasować. Po uszyciu okazało się, że niekoniecznie pasuje. Założyć założyłam i się zapięłam, ale oj było ciasno XD Do tego z tyłu na plecach sukienka się brzydko marszczyła i powstało miejsce idealne na garb, gdybym takowy miała. Nie będę tu tego zdjęcia z garbem pokazywać, wystarczy, że przyznaję wam tu otwarcie o mojej porażce.
Sukienkę chciałam zwyczajnie wyrzucić na śmietnik, ale było mi szkoda, bo materiał taki ładny. Od lipca zeszłego roku wisiała sobie w szafie. Postanowiłam trochę sobie schudnąć, już o tym wspominałam, a że powoli efekty widać wyjęłam sukienkę i przymierzyłam. Garb znikł razem z moim tłuszczykiem. Poprawiłam kilka detali, ponownie zrobiłam podwinięcie, bo było krzywe i teraz sukienka w miarę wygląda. Lubię perfekcyjne szycie, ale do perfekcji jeszcze u mnie daleka droga. Nie jest może super ekstra, tak jak sobie wymarzyłam, gdy zaczynałam ją szyć, ale kilka razy ubiorę. Przynajmniej tak mi się wydaje. Idę na komunię niedługo i tak się zastanawiam, czy by się nadawała.
Od tamtej pory mierzę się przed każdym szyciem. Staram się też zwracać większą uwagę na to, jakie materiały są polecane na dany model. Szkoda, że nie można wszystkiego szyć z wszystkiego. To by mi znacznie ułatwiło życie, znaczy szycie... :)



niedziela, 27 kwietnia 2014

Lalkowo- projekt uwolniony

Poniższa sukienka to mój stary projekt. Na realizację czekał chyba ze 2 lata XD
Pierwotnie szkic nazwałam 'Stardust'. Sukienka miała byś uszyta z organdyny w ciemnym granatowym kolorze z mnóstwem cyrkonii, które miały wyglądać jak gwiazdy.
Do realizacji jednak nie doszło, zwyczajnie z braku czasu. Chęć też trzeba mieć na takie dłubanie. Jeszcze nic straconego, może kiedyś taką uszyję.

Teraz jednak pomyślałam, że muszę korzystać z zasobów materiałów, które posiadam, a nie kupować nowe. Do tego jeszcze miałam dużą ochotę uszyć sukienkę i ją pomalować, tak, jak jedną z ostatnich na zamówienie. Skorzystałam więc z reszty tego samego materiału oraz z mazaków, które zakupiłam specjalnie do tamtej sukni. Wycisnęłam z nich wszystko. Szkoda, że na tak mało wystarczają. Miałam nawet pewne obawy, czy dam radę ukończyć tą suknię. Na szczęście jakoś poszło i oto jest :)


sobota, 26 kwietnia 2014

Lalkowe haftowanie

Lubię szyć suknie lalkowe i ozdabiać je koralikami, perełkami, cyrkoniami itd. W zeszłym roku zostałam poproszona o uszycie sukni na wzór jednej z moich pierwszych haftowanych. Prace zaczęłam w lutym, a skończyłam wczoraj. Haftowanie jest bardzo przyjemne. Lubię patrzeć, jak z nici i sterty ozdobników powstaje wzór. Mam w zwyczaju wysyłać zdjęcia in progress, jednak przy hafcie nie za bardzo to lubię. Ja widzę gotowy wzór w mojej wyobraźni, osoba po drugiej stronie już niekoniecznie :) Gdy wysyłam zdjęcia np. tylko z wyhaftowaną bazą, na którą będę w kolejnych etapach nanosić kwiatki, listki, koraliki i inne takie, to mam wrażenie, że ktoś sobie myśli "hmm...i co to ma być?". Zdjęcia jednak wysyłać trzeba, by druga osoba wiedziała, że prace trwają. W końcu to nie tydzień, czy dwa, lecz w tym akurat przypadku prawie trzy miesiące.
Suknia uszyta jest z bawełnianego aksamitu. Materiał piękny, ale dlaczego wszędzie walają się te pypcie? XD Wiecie o co mi chodzi- te odpadające przy krojeniu drobinki i meszek.Ciężko się tego potem pozbyć.
Z sukni jestem zadowolona. Cieszę się, że mogłam nad nią pracować. Cieszę się także, że już ją skończyłam. :)




Dla siebie uszyłam spodnie, ale nie są warte tego, by poświęcać im post. Taka wzmianka, by było wiadomo, że nie tylko lalki mają nowe ciuchy ^^

środa, 19 marca 2014

Lalkowo- suknia malowana :)

Wieki już nic nie zamieszczałam, ale nie za bardzo miałam co. Nie chcę tu dodawać wszystkiego. Szyję cały czas- oczywiście, ale na razie tylko dla lalek. Dla siebie nic obecnie nie szyję, bo gubię kilogramy ^^
Chciałabym wam pokazać jedną z moich (wg mnie) najlepszych sukienek :)
Szyłam ją na zamówienie już w styczniu, ale obiecałam, że do 18 marca nigdzie nie zamieszczę zdjęć. Czas minął, więc moje fotki mogą ujrzeć światło dzienne ^^
Pomimo pewnych początkowych obaw nad suknią pracowało mi się bardzo przyjemnie. Aż byłam zdziwiona :)
Suknię szyłam z tafty w kolorach- fiolet i róż. Materiał malowałam. Potem trochę innych zabiegów i oto suknia :)



wtorek, 31 grudnia 2013

I na koniec roku- lalkowo ^^

Jakże inaczej miałabym ten rok zakończyć?
Oczywiście, że szyciem, oczywiście, że dla lalek XD
Sukienka w moim ulubionym kolorze, w sam raz na lalkowy Sylwester :)

Sukieneczka z obfitą halką z tiulu oraz prostym bolerkiem.
 


Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzili tego bloga :)

ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NADCHODZĄCYM ROKU 2014!

piątek, 27 grudnia 2013

Lalkowo- goddess of night

Moje ostatnie zamówienie z 2013 roku. Udało mi się skończyć z czego bardzo się cieszę. Pomimo dość prostego wyglądu długo myślałam, jak ugryźć ten strój, jakie detale dodać.
Do brzegu spódnicy użyłam ściegu rolującego, z którym chyba bardzo się polubię.

Postać, dla której szyłam jest boginią nocy i strój ma to właśnie pokazać.




Może za jakiś czas uszyję coś dla siebie. Znowu nachodzi mnie na to ochota :)

piątek, 20 grudnia 2013

Poszewki z Mikołajem

Uszyłam dla mamy dwie świąteczne poszewki. Poduszki mają niestandardowe chyba wymiary, więc takie poszewki ciężko kupić. Pomyślałam, że będzie to fajny mały prezencik :)
Materiał z Mikołajami zakupiłam na ebayu. Cieszę się, że szybko doszedł i mogłam to zrobić przed świętami.
Mam 4 takie panele. Na każdym z nich Mikołaj jest w innej pozie. Pozostałe dwa na razie zostaną dla mnie, chyba, że znajdę dla nich jakieś zastosowanie.
Panele naszyłam na na czerwonym materiale 'memory'. Bardzo fajny, grubszy, lekko błyszczący. Poszewki zapinane są na zamek. Jest to wg mnie najlepsze zapięcie, a do tego taką poszewkę szyje się banalnie prosto :)


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Lalkowo - folklorowo.

Tym razem długotrwały projekt. Już w zeszłym roku zaczęłam myśleć nad uszyciem stroju krakowskiego dla którejś z moich panien. Zabrałam się za niego jednak dopiero na początku tego roku.
Wcześniej szukałam informacji na temat tego stroju, a także kupiłam kilka książek o haftowaniu, by wiedzieć, jak się to robi. Uparłam się uszyć strój jak najbardziej tradycyjny. Zaczęłam od halki, która oczywiście musiała być haftowana ręcznie. Co z tego, że jej nie widać? XD
Rozrysowałam sobie wzór i zabrałam się do pracy. Nie powiem, że haft jest idealny, bo nie jest, ale mi się podoba.




Gotowy brzeg hali wygląda tak:


Potem raz-dwa-trzy uszyłam spódnicę. To była szybka akcja, bo spódnica bardzo prosta jest.

Następnie zabrałam się za bluzkę. Oczywiście tu także nie mogło zabraknąć haftu. Jest on bardzo podobny do tego z halki, bo lubię jak mi się części stroju ładnie zgrywają ze sobą. :)

Tu widać haft, który będzie z przodu bluzki.


To są rękawy.
Podobnie wygkąda kołnierzyk- haftowany brzeg i kwiatki.

A tu już gotowa bluzka.

I krakowianka.

Następnie zaczęłam pracę nad gorsetem. Wyczytałam, że szyty był przeważnie z aksamitu, więc mój też musiał taki być. Aksamit jest piękny, ale szyje i haftuje się go kiepsko. Przynajmniej ja miałam problemy z małym haftem, bo mulina ginęła mi we włoskach :< Strasznie mnie to zniechęciło, bo chciałam cały gorset ładnie wyhaftować, a musiałam z tego zrezygnować i wyszyć go koralikami. Prace nad gorsetem się wlokły, bo musiałam na prawdę mieć natchnienie, by do niego przysiąść, a to przecież najpiękniejsza część stroju.
W końcu jednak skończyłam i odetchnęłam z ulgą.
Tu jeszcze w trakcie prac.

A tu już skończony. Zabrakło mi jednego, jedynego cekina. Dziś dokupiłam, więc prędko doszyję :)
Dodatkowo miały być ponaszywane cekiny, ale z nich zrezygnowałam, ponieważ wprowadzały zbyt wielki chaos i haft się w nich gubił.

Na lalce.

Teraz pozostaje mi uszycie fartuszka, który także ma być haftowany. Na koniec wianek. Obawiam się o kwiaty w odpowiedniej wielkości do niego. Ile razy odwiedzam centrum kwiatowe, to nic ciekawego nie znajduję :<

W sumie powinnam pokazać całość, jak już skończę, ale nie wiem ile to jeszcze potrwa, a tak się ucieszyłam z zakończenia pracy nad gorsetem, że musiałam się pochwalić. ^__^